Gdy coś się z nami dzieje, chorujemy, pogarsza się nasze samopoczucie itp. idziemy do lekarza. Normalna sprawa. Nie zawsze jednak robimy to chętnie i z przekonaniem. Dlaczego? Skąd wzięło się przekonanie, że lekarz psychiatra to jakieś straszliwe zło ostateczne i trzeba być wariatem ze schizofrenią, aby do niego chodzić, ale psycholog jest już w porządku? Moim zdaniem, jest to wina dezinformacji. Bynajmniej nie chodzi brak tych informacji, a raczej o fakt, że ludziom nie chce się szukać.
A więc. Z czym właściwie może pomóc psychiatra?
Psychiatra diagnozuje i leczy choroby i zaburzenia psychiczne.
Do psychiatry możemy udać się bezpośrednio lub po tym, jak poradzi nam taką wizytę psycholog lub lekarz pierwszego kontaktu.
Z jakimi problemami odwiedzić psychiatrę?
*zmiany nastroju;
*zmiany w naszym zachowaniu w relacjach rodzinnych i społecznych, np. wycofywanie się z nich, izolowanie się od otoczenia;
*zmiany aktywności - nadmierna lub zbyt słaba w porównaniu z okresem poprzedzającym pojawienie się zmian;
*gwałtowne zmiany w życiu, z którymi nie potrafimy sobie poradzić: śmierć bliskiej osoby, choroba, zwolnienie z pracy;
*ciągłe uczucie strachu, niepokoju;
*ciągłe uczucie smutku, przygnębienia, bezradności;
*ciągłe poczucie samotności;
*zauważamy, że staliśmy się bardziej nerwowi, nadwrażliwi, cały czas czujemy się atakowani i chcemy odpowiadać atakiem;
*gdy zauważamy rzeczy, słyszymy głosy, których inni nie dostrzegają;
*gdy mamy bóle głowy, występuje u nas drżenie rąk, nadpotliwość, kołatanie serca, a badania wykluczyły chorobę somatyczną (fizyczną);
*gdy nadużywamy alkoholu, leków, narkotyków, jesteśmy uzależnieni od hazardu, zakupów czy seksu.
Czym różnią się: psychiatra i psycholog?
Psychiatra:
~jest lekarzem.
~może wypisywać recepty, zwolnienia lekarskie, kierować do szpitala.
~diagnozuje i leczy zaburzenia i choroby psychiczne.
Psycholog:
~jest absolwentem studiów psychologicznych.
~udziela wsparcia psychicznego i stawia diagnozę psychologiczną.
~orzeka i opiniuje.
~nie wystawia recept.
Zanim więc postawi się kropkę nad "i", trzeba się doinformować. Psychiatra to nie tragedia. To lekarz jak każdy inny i ma on obowiązek pomóc nam z naszymi problemami.
niedziela, 2 grudnia 2018
sobota, 1 września 2018
Pustostanu umysłowego, ciąg dalszy :)
Trochę swojego czasu spędzam na
grupach facebookowych o zwierzętach. Koty, Psy, Szczury itp.
Ostatnimi czasy mam wrażenie, że
ludziom poważnie odbija w kwestii owych zwierząt. Osobiście bardzo kocham
zwierzęta, a w moim domu jest ich pełno i zawsze znajdzie się miejsce na
jeszcze jedno. Ale to, co nieraz ludzie robią, woła o pomstę do nieba.
Wśród kompletnie niezrozumiałych
zachowań jest np. ratowanie dzikich zwierząt, ale nie mówię tutaj o sarenkach itp.
Psycho hodowcy biegają po osiedlu i „ratują” dzikie szczury. Tak, dokładnie te
same dzikie szczury, które nierzadko żyją w kanalizacji i roznoszą poważne
choroby, bo przecież każde zwierzątko trzeba ratować. Ok, to nawet jestem w
stanie zrozumieć, ale nie pojmuję linczowania ludzi, którzy tego nie robią. Ta
sama śpiewka jest z dzikimi kotami, ale w tym przypadku chodzi o sterylizację.
Serio, zastanawiam się, jak bardzo trzeba mieć nasrane w głowie, żeby w wolnych
chwilach czatować na koty i je wyłapywać
w celu sterylizacji. Z resztą temat o kotach już przerabiałam > https://pink-mouse-talking.blogspot.com/2018/08/pustostan-umysowy.html.
Kolejna rzecz, która budzi we
mnie negatywne odczucia… Jak w jednym zdaniu widzę zestawienie „Pier……lony,
śmierdzący, zasrany, zarzygany bachor” vs” mój cudowniutki, pachnący fiołkami, najukochańszy,
najsłodszy piesunio”, to boli mnie głowa. Poważnie? Ja rozumiem, że można nie
lubić dzieci, sama nie przepadam za cudzymi latoroślami, ale żeby psa stawiać
na równi , albo wyżej od dziecka? Co trzeba mieć w głowie? Jak widzę takie „moje
dzieci i piesek są równe i tak samo dla mnie ważne!” to się zastanawiam, czy z
psem jedli przy stole, czy może pod stołem?
Dalej – Pies w kagańcu? Pies z
budą? „TY PIERDOLONY WIEŚNIAKU! TY JEBANY MORDERCO! TY KURWO ZAJEBANA JAK
ŚMIESZ MĘCZYĆ BIEDNEGO PIESKA! SAM SE KURWO ZAŁÓŻ KAGANIEC NA MORDE! SAM
WYPIERDALAJ DO BUDY!!!!!!” Serio? Naprawdę to, że pies wychodząc na podwórko ma
kaganiec, krzywdzi go? Czy to, że pies mieszka na wsi i ma swoją budę, krzywdzi
go? Czy to się równa, z biciem i głodzeniem psa? No dla niektórych geniuszy, najwyraźniej
tak J
Ludzie. Zacznijcie używać mózgu.
środa, 15 sierpnia 2018
Pustostan umysłowy
Po czym poznać, że twoje pokolenie nieuchronnie stacza się na dno głębokiego kanionu ignorancji?
Otóż po tym, że historię nazywają nic nie znaczącą "ciekawostką". Popieranie argumentacji w dyskusji, faktami historycznymi, uważają za skrajny debilizm. "Boo przecież to już było i jest nie ważne!" Cóż, skoro śmierć kilku milionów ludzi, spowodowana nieprzemyślaną decyzją, jaką była eksterminacja wszystkich wróbli w Chinach, jest ciekawostką historyczną, to czy holokaust jest "ciekawostką żydowską"? Najwyraźniej tak.
Dostałam dziś bana na grupię facebookowej "koty", ponieważ w logiczny i poparty sensownymi argumentami sposób, wyraziłam swoje zdanie na temat masowej sterylizacji kotów.
Dlaczego uważam ją za zbędną? Konieczną ewentualnie w szczególnych przypadkach? Przejdźmy do meritum.
Rok 1990 Niemcy.
Modne stało się wówczas kastrowanie kotów wszelkiej maści. Dlaczego? O to można zapytać Niemców starej daty, aczkolwiek ja sądzę, że była to kwestia po prostu "nowej mody". Tak więc wszystkie kotki i kocury zostały wykastrowane/wysterylizowane, co stosunkowo szybko doprowadziło do drastycznego zmniejszenia się kociej populacji i w konsekwencji drastycznego wzrostu populacji gryzoni, takich jak myszy i szczury. W związku z tym, że nasi zachodni sąsiedzi ubolewali zjadani żywcem przez plagę gryzoni, zaczęli szukać płodnych kotów poza granicami Niemiec, zwłaszcza w Polsce. Biznes kwitł, a cena wywoławcza młodego, odchowanego kota, wynosiła 100 marek, czyli ok. 25 dzisiejszych euro, więc jakieś 100PLN. Szybko okazało się, że zachodnia ściana Polski jest całkowicie oczyszczona z kotów, bo wywieziono je do Niemiec. Fakt, że wiele osób w Polsce, nie pamięta już tej historii, może spowodować, że będziemy musieli odrobić lekcje, tak jak Niemcy.
Dzisiaj w Niemczech są koty.
Rok 1958 Chiny.
Uznano wróble za szkodniki. Polowano na nie i szybko przetrzebiono całą populację. Zaowocowało to ogromnym głodem w Chinach, gdyż brak wróbla w łańcuchu pokarmowym, doprowadził do gwałtownego wzrostu populacji szkodników, które wróbel zjadał. Plaga szarańczy, do której doszło wywołała śmierć milionów ludzi. Kampanie walki z plagami w Chinach, zakończono w 1962 roku, ale wybijanie wróbli już 2 lata wcześniej. Walka z resztą szkodników czyli, szczurami, szarańczą i pluskwami, przyniosła lepsze korzyści.
Po więcej informacji zapraszam pod linki > https://joemonster.org/art/40986, https://pl.wikipedia.org/wiki/Kampania_walki_z_czterema_plagami
Pytanie brzmi: Czy fakt, że dzisiejszej młodzieży, nie chce się zapytać babć i matek, jak było, musi doprowadzić do tego, że zostaną powtórzone błędy, które już miały miejsce? Przecież historia toczy się kołem, a doświadczenie pozwala wykonywać nowe błędy, zamiast starych.
Generalnie nowicjuszom, nie polecam ów grupy, gdyż poziom merytoryczny mocno kuleje, w grupie są równi i równiejsi, braki argumentacji podkreśla się wyzwiskami przy czym można również olewać regulamin, oczywiście tylko wtedy, gdy mówi się to, co wszystkim się podoba :)
Witajcie w świecie umysłowego pustostanu poprawności politycznej.
Otóż po tym, że historię nazywają nic nie znaczącą "ciekawostką". Popieranie argumentacji w dyskusji, faktami historycznymi, uważają za skrajny debilizm. "Boo przecież to już było i jest nie ważne!" Cóż, skoro śmierć kilku milionów ludzi, spowodowana nieprzemyślaną decyzją, jaką była eksterminacja wszystkich wróbli w Chinach, jest ciekawostką historyczną, to czy holokaust jest "ciekawostką żydowską"? Najwyraźniej tak.
Dostałam dziś bana na grupię facebookowej "koty", ponieważ w logiczny i poparty sensownymi argumentami sposób, wyraziłam swoje zdanie na temat masowej sterylizacji kotów.
Dlaczego uważam ją za zbędną? Konieczną ewentualnie w szczególnych przypadkach? Przejdźmy do meritum.
Rok 1990 Niemcy.
Modne stało się wówczas kastrowanie kotów wszelkiej maści. Dlaczego? O to można zapytać Niemców starej daty, aczkolwiek ja sądzę, że była to kwestia po prostu "nowej mody". Tak więc wszystkie kotki i kocury zostały wykastrowane/wysterylizowane, co stosunkowo szybko doprowadziło do drastycznego zmniejszenia się kociej populacji i w konsekwencji drastycznego wzrostu populacji gryzoni, takich jak myszy i szczury. W związku z tym, że nasi zachodni sąsiedzi ubolewali zjadani żywcem przez plagę gryzoni, zaczęli szukać płodnych kotów poza granicami Niemiec, zwłaszcza w Polsce. Biznes kwitł, a cena wywoławcza młodego, odchowanego kota, wynosiła 100 marek, czyli ok. 25 dzisiejszych euro, więc jakieś 100PLN. Szybko okazało się, że zachodnia ściana Polski jest całkowicie oczyszczona z kotów, bo wywieziono je do Niemiec. Fakt, że wiele osób w Polsce, nie pamięta już tej historii, może spowodować, że będziemy musieli odrobić lekcje, tak jak Niemcy.
Dzisiaj w Niemczech są koty.
Rok 1958 Chiny.
Uznano wróble za szkodniki. Polowano na nie i szybko przetrzebiono całą populację. Zaowocowało to ogromnym głodem w Chinach, gdyż brak wróbla w łańcuchu pokarmowym, doprowadził do gwałtownego wzrostu populacji szkodników, które wróbel zjadał. Plaga szarańczy, do której doszło wywołała śmierć milionów ludzi. Kampanie walki z plagami w Chinach, zakończono w 1962 roku, ale wybijanie wróbli już 2 lata wcześniej. Walka z resztą szkodników czyli, szczurami, szarańczą i pluskwami, przyniosła lepsze korzyści.
Po więcej informacji zapraszam pod linki > https://joemonster.org/art/40986, https://pl.wikipedia.org/wiki/Kampania_walki_z_czterema_plagami
Pytanie brzmi: Czy fakt, że dzisiejszej młodzieży, nie chce się zapytać babć i matek, jak było, musi doprowadzić do tego, że zostaną powtórzone błędy, które już miały miejsce? Przecież historia toczy się kołem, a doświadczenie pozwala wykonywać nowe błędy, zamiast starych.
Generalnie nowicjuszom, nie polecam ów grupy, gdyż poziom merytoryczny mocno kuleje, w grupie są równi i równiejsi, braki argumentacji podkreśla się wyzwiskami przy czym można również olewać regulamin, oczywiście tylko wtedy, gdy mówi się to, co wszystkim się podoba :)
Witajcie w świecie umysłowego pustostanu poprawności politycznej.
czwartek, 26 lipca 2018
Szowinizm w czystej postaci
Dziś rano trafiłam na film Mateusza Spysińskiego > https://www.youtube.com/watch?v=cvmwAMYoe3Q
Aby być w temacie, zerknęłam też na film człowieka, o którym Mateusz mówi > https://www.youtube.com/watch?v=N1kzI-xCk9E
I oba te filmy skłoniły mnie do pewnych przemyśleń.
Facet z drugiego filmu, ewidentnie nie ma pojęcia o czym mówi.
Zacznijmy może od najistotniejszej sprawy w tym sporze > Czym jest depresja?
Depresji jest kilka rodzajów, ale w ogólnym znaczeniu to choroba o podłożu psychologicznym, powodująca przewlekłe obniżenie nastroju.
Pan na filmie definitywnie myli pojęcia, stawiając depresję na równi z kompleksami, dołami czy lekkim załamywaniem nastroju. Nie ma on pojęcia, czym w istocie jest depresja i jak się faktycznie objawia, przy okazji przejawiając skrają hipokryzję w swoich wypowiedziach. Bo specjaliści w końcu powinni o tym mówić, diagnozować i definiować. Czy ów człowiek jest lekarzem psychologiem? psychiatrą? Kimkolwiek, kto może się faktycznie wypowiedzieć i radzić, jak należy postępować z chorobą? Otóż, ja uważam, że nie ma takiego prawa. Do tego, ta cała gadka o pożądaniu przez kobiety "samców alfa", to już jest skrajne generalizowanie i szufladkowanie, a przede wszystkim uwłaczanie kobietom. Osoba oglądająca ten film, która nie jest zaznajomiona z pojęciem depresji, zacznie myśleć podobnie, co zaprowadzi do jeszcze większej ilości nieporozumień, a kobiety, które na prawdę potrzebują pomocy, zwyczajnie jej nie otrzymają, bo ich faceci po naoglądaniu się takich głupot, uznają że to babskie pierdzielenie, a ich kobiety sobie grają na nich i ich emocjach.
Tak więc drogi Panie z kanału Radio Samiec 2. Jeśli jakimś cudem przeczytasz moje wypociny, wiedz, że wprowadzasz ludzi w błąd, co więcej uważam, że jesteś szowinistą i sprowadzasz kobiety do parteru. Nie wypowiadaj się w tematach, których nie rozumiesz i o których nie masz zielonego pojęcia.
Aby być w temacie, zerknęłam też na film człowieka, o którym Mateusz mówi > https://www.youtube.com/watch?v=N1kzI-xCk9E
I oba te filmy skłoniły mnie do pewnych przemyśleń.
Facet z drugiego filmu, ewidentnie nie ma pojęcia o czym mówi.
Zacznijmy może od najistotniejszej sprawy w tym sporze > Czym jest depresja?
Depresji jest kilka rodzajów, ale w ogólnym znaczeniu to choroba o podłożu psychologicznym, powodująca przewlekłe obniżenie nastroju.
Pan na filmie definitywnie myli pojęcia, stawiając depresję na równi z kompleksami, dołami czy lekkim załamywaniem nastroju. Nie ma on pojęcia, czym w istocie jest depresja i jak się faktycznie objawia, przy okazji przejawiając skrają hipokryzję w swoich wypowiedziach. Bo specjaliści w końcu powinni o tym mówić, diagnozować i definiować. Czy ów człowiek jest lekarzem psychologiem? psychiatrą? Kimkolwiek, kto może się faktycznie wypowiedzieć i radzić, jak należy postępować z chorobą? Otóż, ja uważam, że nie ma takiego prawa. Do tego, ta cała gadka o pożądaniu przez kobiety "samców alfa", to już jest skrajne generalizowanie i szufladkowanie, a przede wszystkim uwłaczanie kobietom. Osoba oglądająca ten film, która nie jest zaznajomiona z pojęciem depresji, zacznie myśleć podobnie, co zaprowadzi do jeszcze większej ilości nieporozumień, a kobiety, które na prawdę potrzebują pomocy, zwyczajnie jej nie otrzymają, bo ich faceci po naoglądaniu się takich głupot, uznają że to babskie pierdzielenie, a ich kobiety sobie grają na nich i ich emocjach.
Tak więc drogi Panie z kanału Radio Samiec 2. Jeśli jakimś cudem przeczytasz moje wypociny, wiedz, że wprowadzasz ludzi w błąd, co więcej uważam, że jesteś szowinistą i sprowadzasz kobiety do parteru. Nie wypowiadaj się w tematach, których nie rozumiesz i o których nie masz zielonego pojęcia.
poniedziałek, 16 lipca 2018
Skrajności i Generalizowanie
Dziś poruszam temat, ostatnimi czasy mocno na "tapecie". Mianowicie? Kobiety w ciąży.
Przeczytałam wczoraj artykuł. Biedna Pani Agata, wsiadła do zatłoczonego środka komunikacji miejskiej i absolutnie nikt nie rzucił się heroicznie na ziemię, aby ustąpić dzielnej matce miejsca. Z tej strony monety, widzimy zgrają gburów, którzy nie chcą pomóc kobiecie. A z drugiej strony?
Po pierwsze, warto się zastanowić jak często, jadąc zapchanym autobusem/tramwajem, gapisz się w tłum ludzi i dokładnie każdego lustrujesz. Co? Wcale? :) No właśnie.
Kolejna sprawa. Może warto byłoby poprosić o zwolnienie miejsca? Może i tak. Ale według generalizującej wszystko społeczności, kobieta w ciąży to tępa sierota, która boi się odzywać do ludzi, BO JESZCZE KTOŚ JEJ NIE MIŁO ODPOWIE! To przecież zmowa! Cały świat się uparł na to, aby być wrednym dla kobiet w ciąży i tylko dla nich! Bo tylko im się nie ustępuje miejsc w autobusach.
A tak poważnie. Chyba dobrze widać, że generalizowanie w każdą stronę, nie jest dobre. Bo to, że ktoś nie ustąpił miejsca kobiecie, nie czyni go chamem, prostakiem i potworem, a może po porostu jej w tłumie nie zauważył. A kobiety w ciąży, to silne osoby, nie jakieś skrzeczące myszy, bojące się wydać z siebie najcichszy dech.
Tyle ode mnie.
Ludzie. Nie generalizujcie.
niedziela, 1 lipca 2018
Kiedy ktoś odchodzi.
Czasem niestety dzieje się tak, że ktoś bliski opuszcza nas. Umiera i znika bezpowrotnie. Z początku zawsze jesteśmy zszokowani i nie przyjmujemy do wiadomości tego, co się stało. Obwiniamy siebie i innych, słowem mamy pretensje do całego świata. To całkowicie normalne i zrozumiałe. Nikt nie przywyka do tak nagłych i bolesnych zmian. Myślimy wtedy jak i dlaczego to się stało, czy mogliśmy temu zapobiec, czy mogliśmy coś zmienić...
Jak poradzić sobie ze stratą ukochanej osoby?
To bardzo trudne pytanie, ponieważ każdy reaguje inaczej na podobne sytuacje.
Najważniejsze jest jednak próbować. Próbować nie popaść w rozpacz. Próbować żyć dalej. Nigdy nie należy uciekać od problemów. Osobiście uważam, że najgorsze, co można wtedy zrobić, to zacząć pić.
Co by się nie działo, trzeba iść dalej i nauczyć się akceptować świat, w którym już nie ma tej osoby. Chociaż wszystko się zmieni i nigdy już nie będzie takie samo.
Nigdy nie można się poddawać.
Jak poradzić sobie ze stratą ukochanej osoby?
To bardzo trudne pytanie, ponieważ każdy reaguje inaczej na podobne sytuacje.
Najważniejsze jest jednak próbować. Próbować nie popaść w rozpacz. Próbować żyć dalej. Nigdy nie należy uciekać od problemów. Osobiście uważam, że najgorsze, co można wtedy zrobić, to zacząć pić.
Co by się nie działo, trzeba iść dalej i nauczyć się akceptować świat, w którym już nie ma tej osoby. Chociaż wszystko się zmieni i nigdy już nie będzie takie samo.
Nigdy nie można się poddawać.
Gdzie jest sens wypowiedzianych słów?
Fałszywy uśmiech? Nie okłamuj się znów,
Wiem, że czujesz ból, tak samo jak ja,
Lecz nie możesz tak trwać,
Wciąż woła nas świat,
Wciąż drogę do przebycia ma każde z nas,
Chociaż trudno to pojąć,
piątek, 29 czerwca 2018
Witam
Witam wszystkich odwiedzających mojego bloga.
Pisałam w życiu wiele blogów, niestety dziś już nic po nich nie zostało. Głównie dlatego, że znajdowały się na onecie, a ten całkowicie usunął opcje blogowania.Trochę zbierałam się do ponownego założenia takiej strony. Aby zwyczajnie podzielić się moimi poglądami i przemyśleniami na różnorodne tematy.
Lubię pisać i podobno dobrze to robię :)
Mam nadzieję, że każdy znajdzie tu coś dla siebie.
Zapraszam! :)
Nutka na dzisiaj.
https://www.youtube.com/watch?v=DUT5rEU6pqM
Subskrybuj:
Posty (Atom)