poniedziałek, 25 marca 2019

Przez frywolność do śmierci.


Kocham zwierzęta.

Odkąd pamiętam, w moim domu zawsze było jakieś zwierze. Zwykle raczej z tych typowych, jak psy, koty, świnki morskie czy rybki. Ale zdarzały się też takie przypadki, jak ranne gołębie, sroki itp. Mimo braku wiedzy, zawsze chciałam pomagać zwierzętom i robiłam to w miarę swoich możliwości. Po wielu latach, które minęły od tamtych czasów bardzo wiele się nauczyłam i nadal poszerzam swoją wiedzę. Nie zamierzam może iść na weterynarię ;) Ale podstawową wiedzę mam.

Kiedyś wydawało mi się, że mleko z kartonu to przysmak kotów, króliki uwielbiają marchewkę, szczury można wyprowadzać na spacer, a psu wolno jeść wszystko. Niestety, z czasem okazało się, że koty nie trawią krowiego mleka, marchewka powoduje u królika wzdęcia i stany zapalny przewodu pokarmowego, szczury nie powinny być wyprowadzane na dwór przez wrażliwość na zarazki i słońce, a psia dieta jest bardzo skomplikowana i wiele rzeczy może psu zaszkodzić.

W dzieciństwie miałam szczura. Wtedy wydawało mi się, że żyje mu się cudownie. Żył i w końcu dopadła go starość. Po latach znów zapragnęłam szczura. Z czystej ciekawości dołączyłam do szczurzej grupy na facebooku. I tam przeżyłam istne szczurze olśnienie. Dowiedziałam się o stadności szczurów, o ich chorobach, diecie, łączeniu i wszystkich potrzebnych warunkach, które oczywiście od razu zaczęłam spełniać. Tutaj rodzi się pewne pytanie. Jak wielu ludzi robi taki research, przed wzięciem nowego zwierzaka do domu? Im dłużej przebywam w Internecie, tym bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że prawie nikt (nie licząc grupy entuzjastów). Mało tego, że niektórzy kompletnie nie chcą się edukować, bo przecież oni wiedzą najlepiej, a jak pani z zoologa(która ma równie gówniane pojęcie) coś powiedziała, to jest prawda objawiona… To jeszcze przy próbach wsparcia ze strony obeznanych osób, czy hodowców, ktoś taki staje się agresywny i nie dopuszcza do siebie żadnej argumentacji. Jakie są potem tego efekty? Samotne, apatyczne zwierzęta, poważna otyłość u zwierząt, choroby układu rozrodczego, choroby układu trawiennego, przyczynianie się do bezdomności zwierząt i setki kotów i psów, ginących codziennie pod kołami samochodów, bo przecież Fafik czy Puszek, super się czują bez nadzoru.

Ludzie nie rozumieją, albo nie chcą rozumieć czym jest odpowiedzialność. Przecież jak się szczur, pies, czy kot znudzi, to zawsze można oddać albo wyrzucić do lasu, co nie? W tej kwestii mam swoje niezmienne zdanie. Człowiek, który unika odpowiedzialności w taki czy inny sposób, nigdy nie powinien mieć zwierząt – o zakładaniu rodziny już nie wspomnę.

piątek, 22 marca 2019

Upadek erudycji...


Z racji, że mam w drodze swoją pierwszą pociechę, postanowiłam dołączyć do różnych tematycznych forów i grup facebookowych, związanych z tematem macierzyństwa. Dowiaduje się wielu ciekawych i przydatnych rzeczy, o których wcześniej nie słyszałam, jak i mogę zadać pytanie, na które zawsze otrzymam odpowiedź. Jednak powszechnie wiadomo, że na 10 normalnych, musi się trafić chociaż jeden idiota.

Coraz częściej trafiam na zjawisko, dosłownie kretyńskiego nazewnictwa. Matki nie potrafią rozmawiać ze swoimi dziećmi i uczą je, że śiśka, cipunia, siusiaczek czy dingolek, to całkowicie normalne określenia. Rodzice – dlaczego robicie ze swoich dzieci debili? Tyle się mówi o poważnym traktowaniu dzieci, dobrym wychowaniu i odpowiednim podejściu, tymczasem w tak istotnym temacie bawicie się w jakieś infantylne i głupie zdrobnienia.  

To tylko jedna część problemu.
Co w sytuacji, gdy dziecko pyta – „Mamo? Skąd się biorą dzieci?”, a rodzic odpowiada – Od Bozi, Od bociana, z kapusty. To już jest całkowita porażka w temacie wychowania i edukacji. Z jakiegoś powodu, w naszym kraju robi się z tematu seksualności ogromne tabu. Rodzice nie umieją lub nie chcą wprowadzać swoich dzieci w dorosłość i uczyć ich o dojrzałości . To jeden z powodów, przez które pojawiają się takie zjawiska jak: nastoletnie ciąże, gwałty nastolatków, czy oglądanie pornografii. Skąd młody człowiek ma się czegoś dowiedzieć, jeśli rodzic nie chce mu powiedzieć? Niektórzy pomyślą –„No przecież w szkole jest WDŻ”. Owszem jest. Szkoda tylko, że nie ma odpowiednich nauczycieli do wykładania tego przedmiotu. Naprawdę ktoś myśli, że ksiądz prawiący o tym, że seks to dzieło szatana lub nauczycielka +60, dla której jedyna metoda antykoncepcji to kalendarzyk albo szklanka wody zamiast, to odpowiednie osoby  do uczenia dzieci i młodzieży, tak trudnych i ważnych tematów? Ja uważam, że to zwyczajna kpina.

    Żyjemy w czasach, w których nie bycie aktywnym seksualnie w wieku 16 lat, to obciach. Natomiast młodzież „niewtajemniczona” szuka odpowiedzi na własną rękę, co powoduje tworzenie sobie wypaczonego obrazu seksualności czy ich cielesności. Dlatego właśnie tak ważnym jest, aby rodzice uczyli swoje dzieci, jak to działa.Tymczasem spotykam się z przypadkami, gdy dorosłe osoby, chichoczą i czerwienią się usłyszawszy słowo "penis" lub "wagina".

   Rodzice – Nie róbcie ze swoich dzieci debili!

poniedziałek, 4 marca 2019

Doczesność


Przeraża mnie ułomność ludzka, kompletny brak konsekwencji w ich postępowaniu i głęboka głupota.  

Jak bardzo dotkniętym przez los jest człowiek, który na każdym kroku szuka zaczepki, prowokuje, słowem – uprzykrza innym życie? Jak bardzo ślepy jest człowiek, który brnie w zaparte, robiąc rzeczy skrajnie nieprzemyślane i głupie, szkodząc przy tym samemu sobie?

Jako ludzie, mamy w naturze agresje i rywalizację. Jedynie pewne umowne ustalenia i dogmaty, powodują, że panujemy nad sobą.  Jak wyglądałby bez nich świat? Świat, który mimo bycia pod wpływem tych buforów bezpieczeństwa i tak jest skazany na upadek?

Ludzkość dąży do samozagłady, nieustannie i na wiele sposobów. Sami tworzymy ten chory świat i sami się zabijamy.