Kocham zwierzęta.
Odkąd pamiętam, w moim domu
zawsze było jakieś zwierze. Zwykle raczej z tych typowych, jak psy, koty,
świnki morskie czy rybki. Ale zdarzały się też takie przypadki, jak ranne
gołębie, sroki itp. Mimo braku wiedzy, zawsze chciałam pomagać zwierzętom i
robiłam to w miarę swoich możliwości. Po wielu latach, które minęły od tamtych
czasów bardzo wiele się nauczyłam i nadal poszerzam swoją wiedzę. Nie zamierzam
może iść na weterynarię ;) Ale podstawową wiedzę mam.
Kiedyś wydawało mi się, że mleko
z kartonu to przysmak kotów, króliki uwielbiają marchewkę, szczury można
wyprowadzać na spacer, a psu wolno jeść wszystko. Niestety, z czasem okazało
się, że koty nie trawią krowiego mleka, marchewka powoduje u królika wzdęcia i stany zapalny przewodu
pokarmowego, szczury nie powinny być
wyprowadzane na dwór przez wrażliwość na zarazki i słońce, a psia dieta jest
bardzo skomplikowana i wiele rzeczy może psu zaszkodzić.
W
dzieciństwie miałam szczura. Wtedy wydawało mi się, że żyje mu się cudownie. Żył
i w końcu dopadła go starość. Po latach znów zapragnęłam szczura. Z czystej ciekawości
dołączyłam do szczurzej grupy na facebooku. I tam przeżyłam istne szczurze
olśnienie. Dowiedziałam się o stadności szczurów, o ich chorobach, diecie,
łączeniu i wszystkich potrzebnych warunkach, które oczywiście od razu zaczęłam
spełniać. Tutaj rodzi się pewne pytanie. Jak wielu ludzi robi taki research,
przed wzięciem nowego zwierzaka do domu? Im dłużej przebywam w Internecie, tym
bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że prawie nikt (nie licząc grupy
entuzjastów). Mało tego, że niektórzy kompletnie nie chcą się edukować, bo
przecież oni wiedzą najlepiej, a jak pani z zoologa(która ma równie gówniane
pojęcie) coś powiedziała, to jest prawda objawiona… To jeszcze przy próbach
wsparcia ze strony obeznanych osób, czy hodowców, ktoś taki staje się agresywny
i nie dopuszcza do siebie żadnej argumentacji. Jakie są potem tego efekty?
Samotne, apatyczne zwierzęta, poważna otyłość u zwierząt, choroby układu
rozrodczego, choroby układu trawiennego, przyczynianie się do bezdomności
zwierząt i setki kotów i psów, ginących codziennie pod kołami samochodów, bo
przecież Fafik czy Puszek, super się czują bez nadzoru.
Ludzie
nie rozumieją, albo nie chcą rozumieć czym jest odpowiedzialność. Przecież jak
się szczur, pies, czy kot znudzi, to zawsze można oddać albo wyrzucić do lasu,
co nie? W tej kwestii mam swoje niezmienne zdanie. Człowiek, który unika
odpowiedzialności w taki czy inny sposób, nigdy nie powinien mieć zwierząt – o zakładaniu
rodziny już nie wspomnę.